Zew Meluzyny
Na początku lat 1970 stereofonia się w Polsce dopiero zaczynała się – ze sporym opóźnieniem wobec świata. Płyty były już tłoczone w wersji stereo, Polskie Radio nadawało eksperymentalny program stereofoniczny, ale sprzętu do odtwarzania dostępnego w sprzedaży jeszcze nie było. Pierwsze urządzenia były w klasie popularnej, a amatorze marzyli o sprzęcie Hi Fi.
Diora opracowała produkcję zestawu Meluzyna i amatorzy oszaleli. Cena była zaporowa, 12000 złotych, dla porównanie popularny odbiornik domowy Relax 2 kosztował wtedy 2100 złotych przy przeciętnej pensji ok. 2500 złotych. Mimo ceny Meluzyny znikały ze sklepów nawet zanim trafiły na półki. Przedstawiciele Diory tłumaczyli (nieoficjalnie oczywiście), że opracowali Meluzynę w celu pokazania na paru wystawach i zgarnięcia paru nagród. Nikt nie planował masowej produkcji i nikt takiego napływu chętnych na tak wielki wydatek się nie spodziewał.
Meluzyna miała wiele wad, ale jakość dźwięku z tego zestawu była zdecydowanie lepsza niż wszystkiego, co do tej pory sprzedawano w Polsce
Pojawiło się kilka drobnych zmian w pierwotnej wersji Meluzyny, zmienił się kolor szklanej płyty i kształt gałek, jednak istotne zmiany konstrukcyjne zaszły dopiero w odbiorniku Kleopatra, która pierwotnie miała nazywać się Meluzyna 2. W części radiowej dodano programowanie stacji, we wzmacniaczu gniazdko słuchawkowe. To były istotne braki, do tego dokonano drobnych zmian układowych.
Na różnych wystawach pokazywano odbiornik Kleopatra 2, który jednak nie trafił do sprzedaży. Przygotowano kilka różnych kolorów obudowy, najbardziej efektowna była wersja biała.
Istniały też eksportowe wersje Meluzyny. Popatrzmy na ten odbiornik radiowy z logo francuskiej firmy Continental Edison. Zestaw przycisków, rozmieszczenie gałek są identyczne, jak w polskiej wersji. Płytę główną i chassis można było zachować bez zmian.
Plastycy, którzy projektowali Meluzynę zrobili coś niebanalnego. Nie spotkałem w żadnym katalogu żadnej firmy niczego podobnego – jednolita szklana płyta zajmująca całą powierzchnię frontową urządzenia. Rozwiązanie niebanalne, ale zupełnie banalny układ wersji eksportowej wydaje mi się ładniejszy...
W okresie mody na kwadrofonię przygotowano dodatkowy wzmacniacz WKT-101, który wspólnie z Meluzyną tworzył kompletny zestaw kwadrofoniczny. Można było tym zestawem słuchać programów radiowych kwadrofonicznych kodowanych w systemie matrycowym SQ i odtwarzać przy pomocy zwykłego gramofonu płyty nagrane w tym systemie. Odtwarzanie płyt nagranych w dyskretnym systemie CD-4 też było możliwe, jednak wymagało dodatkowego dekodera no i gramofonu z wkładką i igłą obsługującą takie płyty.
Ten wzmacniacz znajduje się słusznie w dziale Zaginione konstrukcje Unitry. Prototyp istniał i tyle.