Okiem Maniaka


Wizyt: 5753
Linki do ciekawych stron:


Kowalstwo obłoków
Między Polską a Niemcami

I może trochę mniej ciekawe...
O mnie

Komentarze

Muzeum Unitry w Poznaniu

Muzeum Unitry w Poznaniu mieści się w niedużym budynku w pobliżu pętli tramwajowej. Przed wizytą warto ustalić dni i godziny otwarcia. W istocie Muzeum to dwa niezbyt duże pokoje, dokładnie zastawione sprzętem elektronicznym. W zasadzie są to urządzenia audio produkowane przez Unitrę, w większości stosunkowo nowe, tzn. lata 1970 do 1990

Muzeum, wieże Muzeum, wieże Muzeum, wieże Muzeum, wieże 

Pierwszym radiem produkowanym masowo w Polsce po wojnie był Pionier, produkowany dość w wielu wersjach

Układ lamp w Pionierach wzorowany był na konstrukcji Philipsa z lat 1940. Zastosowano cztery lampy: dwie UCH21, UBL21 i UY21. Pierwsza lampa UCH – trioda-heksoda – służyła jako mikser oscylator, druga natomiast jest wzmacniaczem pośredniej częstotliwości. Do tego celu zazwyczaj używa się pentod, ale heksoda też się nadaje. Zastosowanie dwóch identycznych lamp ma oczywiście sens ekonomiczny.
W takim układzie prąd porusza się w dość skomplikowany sposób – po wzmocnieniu w drugiej lampie UCH sygnał przechodzi do lampy UBL, gdzie dokonuje się detekcji. Uzyskany w ten sposób sygnał małej częstotliwości wraca do lampy UCH, tam jest wzmacniany i w końcu trafia ponownie do lampy głośnikowej UBL.

Trochę wyższą klasę prezentowała licencyjna Aga, produkowana w wielu wersjach, zarówno w Zakładach Kasprzaka jak i w Diorze.

W latach 1960. Polska Norma przewidywała podział odbiorników radiowych na klasy – od 1 klasy (najlepsze) do 4 klasy (najsłabsze). Do lat 1970. w zasadzie urządzeń lepszych niż 3 klasy nie produkowano. W latach 1970. zaczęto stosować raczej terminy klasa popularna i standardowa

Małym, stosunkowo tanim radiem 4 klasy była Violetta, która jednak przedstawiała niebezpieczeństwo dla użytkowników. Zamiast transformatora sieciowego zastosowano prostszy autotransformator w wyniku czego napięcie sieciowe występowało na wszystkich wewnętrznych elementach metalowych. Konstrukcja radia w zasadzie w czasie normalnej eksploatacji nie pozwalała na dotknięcie wnętrza odbiornika, ale wystarczyło, żeby zgubiła się gałka – osie gałek też są pod napięciem. Kilka osób niestety nie przeżyło kontaktu z Violettą.

Ciekawym plastycznie odbiornikiem jest Beta.

Pod koniec lat 60. pojawił się w sprzedaży Relax II, odbiornik 3 klasy, ale w tym okresie w sklepach nie było w ogóle żadnego innego radia z zakresem UKF.

Jednym z ostatnich odbiorników lampowych był Klawesyn 3 klasy.

W latach 1970 stopniowo układy tranzystorowe zaczęły wypierać lampy. Pierwszym domowym odbiornikiem tranzystorowym był Fagot, (brak w muzeum) niezły, czyli 3 klasy. Potem jednak prawie zaprzestano produkcję domowych monofonicznych odbiorników 3 klasy, a w sprzedaży pojawił się nieduży Jubilat, niestety 4 klasy. Na bazie Jubilata powstało wiele innych modeli, np. całkiem ładna Contessa (brak w muzeum) i inne, mało różniące się między sobą odbiorniki, jak Śnieżka, Giewont czy Kalenica.

Pionier Aga Violetta Klawesyn 
Jubilat, Giewont Małe radia 

Na początku lat 1970. zaczęła wchodzić do Polski stereofonia. Programy w radiu były nadawane już od kilku lat, a pierwszym odbiornikiem stereo był lampowy DSL-201 (brak w muzeum), jeden z pierwszych polskich odbiorników drugiej klasy. Przestarzałe to było, duże i ciężkie, ale jakiś początek był.

Potem pojawiło się kilka odbiorników stereo tranzystorowych 3 klasy. Pierwsze były Diana (brak w muzeum) i Atena, radio z jednym głośnikiem wbudowanym i drugim osobnym.

Trochę wyższą klasę prezentowała Elizabeth skonstruowana we współpracy z firmą Sanyo.

Przyszła kolej na urządzenia klasy Hi Fi spełniające także warunki na sprzęt 1 klasy. Przez całe lata 1970 wszystkie takie polskie urządzenia wykorzystywały w końcówce mocy tranzystor 2N3055. Produkowany był i nadal jest w wielkich ilościach i w wielu krajach. W zasadzie używany w zasilaczach stabilizowanych, ale nadaje się także do wzmacniaczy mocy, a w hurcie w tamtym okresie kosztował grosze.

Urządzenie klasy Hi Fi to Meluzyna i jej kolejne wersje oraz Radmor.

W 1975 roku pojawił się w sprzedaży Amator, który potem, przy niezmienionej ogólnej koncepcji produkowany był w wielu różnych wersjach. Rok wcześniej prawie identyczny odbiornik był wystawiony na Targach Poznańskich pod nazwą Senior.

Jubilat, urządzenie czwartej klasy dorobił się wersji stereo. Ale po co? Za to odbiornik Zodiac (brak w muzeum) miał już pewne atrybuty co najmniej klasy średniej – programowanie stacji, wejście do gramofonu z wkładką magnetyczną.

Pod koniec lat 1970 w zakładach Diora przygotowano radio Merkury, zbliżone parametrami do pozostałych urządzeń Hi Fi na polskim rynku.

Atena amator Markury 

Bardzo dokładną historię polskich gramofonów można znaleźć tutaj. Muzeum ma drobną część tych modeli, niektóre nie są z braku miejsca wystawione..

Do końca lat 1960 w zasadzie jedynym gramofonem dostępnym w Polsce był Bambino w różnych wersjach i jego pochodne. Nie były to dobre urządzenia, w szczególności wkładka monofoniczna o dużym nacisku niszczyła dość szybko płyty, stereofoniczne niekiedy już po pierwszym odtworzeniu. Jakość dźwięku też była słaba.

W końcu lat 1960 zakupiono w firmie Telefunken licencję na mały, tani i prosty gramofon Mister Hit oraz na zmieniacz płyt G-500 (brak w muzeum) wzorowany na modelu TW 506. Jakość dźwięku nie była rewelacyjna, ale przynajmniej piezoelektryczna wkładka stereofoniczna UF-50 była trochę mniej szkodliwa dla płyt.

Na podstawie mechanizmu z G-500 opracowano kilku różnych modeli, tutaj widzimy WG-580f ze wzmacniaczem. Plastikowe ramię zostało zastąpione przez nowocześniej wyglądające ramię z metalowej rurki.

Bambino Mister Hit  WG-580fs  

Pierwszym w Polsce gramofonem, który mógł być zaliczony do klasy Hi Fi był G-600 (brak w muzeum). O tym gramofonie można powiedzieć wiele złego – w roku wprowadzenia go na rynek konstrukcja była raczej archaiczna, wygląd nieciekawy, słabe zawieszenie, no i ramię miało wprawdzie niezłe łożyska, ale nie przewidziano antyskatingu. Wyposażony był we wkładkę magnetyczną Shure M44MB czyli jeden ze słabszych modeli firmy. Ale...

...po podłączeniu do odpowiedniego wzmacniacza wrażenia dźwiękowe były nieporównywalnie lepsze niż wszystkich dotychczas dostępnych u nas urządzeń.

Następna wersja – G-601 (brak w muzeum) – była wyposażona w nowe ramię, całkiem dobrej jakości i z układem antiskatingu. Całość prezentowała się znacznie ładniej i nowocześniej. Niestety zmiany konstrukcyjne spowodowały znaczne pogorszenie jakości dźwięku, hałas od silnika był znacznie większy.

Przy odtwarzaniu płyt na ramieniu pojawia się siła, które lekko ciągnie ramię w stronę środka płyty. W tanich gramofonach jest to zjawisko pomijalne, w lepszych gramofonach stereo z niedużym naciskiem igły na płytę wpływ tej siły jest słyszalny. Są różne techniki rozwiązania tego problemu, w gramofonach z Foniki stosuje się na ogół mały ciężarek, który ciągnie ramię w przeciwną stronę. Układy te ogólnie nazywane są antiskating
.

W tej sytuacji dość szybko pojawiła się wersja G-601A. Pozostawiono dobre ramię z G-601, a zmieniono cały układ napędowy. Zastosowano silnik prądu stałego z obrotami stabilizowanymi przez układ fotoelektryczny. Napęd z silnika był przenoszony na talerz paskiem. Ten rodzaj napędu był stosowany w prawie wszystkich kolejnych gramofonach wyższej klasy.

Gramofon G-601A występował jako samodzielne urządzenie, które podłączano do osobnego wzmacniacza, był także produkowany gramofon i wzmacniacz we wspólnej obudowie o nazwie Fonomaster.

Pod koniec lat 1970 wprowadzono rynek gramofony Bernard i Daniel. W Bernardzie zastosowano tylko sterowany fotoelektrycznie wyłącznik, reszta operacji była wykonywana ręcznie, natomiast Daniel był w pełni automatyczny – trzy duże przełączniki dotykowe pozwalały na wybór prędkości i średnicy płyty. Dostępne były kombinacje 45/175, 33/250 i 33/300 . Przełączniki dotykowe sterowały również podnoszeniem i opuszczaniem ramienia oraz pozwalały na wyłączenie odtwarzania.

Automatyczne zatrzymywanie silnika po zakończeniu płyty można było zrobić przy pomocy zwykłego wyłącznika połączonego z osią ramienia. Taki, niezbyt dokładny system był stosowany w Bambino i pochodnych. Lepszym rozwiązaniem było wykrywanie szybszego ruchu ramienia na rowkach kończących płytę. Realizacja czysto mechaniczna wyłącznika prędkościowego wymagała dokładnej regulacji i niestety mogła zakłócić obrót ramienia. W Bernardzie i Danielu rozwiązano to fotoelektrycznie, odpowiednia przesłona zwiększała strumień świetlny czujnika wraz z obrotem ramienia, a układ elektroniczny mierzył prędkość wzrostu jasności. Doskonałe rozwiązanie, które i teraz nie jest wszędzie stosowane.
Obecnie płyty winylowe są produkowane w prędkościach 33 i 45 obrotów na minutę i w średnicach 175, 250 i 300 milimetrów. W zasadzie najmniejszy rozmiar łączy się z prędkością 45 obr., a większe rozmiary to 33 obr., jednak inne kombinacje też się zdarzają. Małe płyty na 33 obr. są raczej rzadkością, natomiast w drugiej połowie lat 1970 zaczęły pojawiać się maxi-single, czyli płyty o dużej średnicy i 45 obr. Gramofon Daniel nie mógł odtworzyć takiej płyty. Słyszałem kiedyś przedstawiciela Polskich Nagrań, że planują produkcję maxi-singli częściowo na złość Fonice, która zbyt ograniczyły możliwości Daniela. Można znaleźć wiele sposobów na zmuszenie Daniela do odtwarzania nietypowych płyt, jednak wymaga to pewnych przeróbek.

W gramofonach Bernard i Daniel nie montowano już importowanych wkładek Shure M44MB, zastąpiła ją wkładka MF-100 na licencji firmy Tenorel

W latach 1980 produkowano wiele typów gramofonów, na ogół różniących się tylko obudową.

G601A Fonomaster Daniel 

W latach 1960 i następnych produkowano wiele urządzeń przenośnych. Najpierw proste radia, potem magnetofony kasetowe i radiomagnetofony.

Na zdjęciu widać kilka małych odbiorników radiowych i pierwszy w Polsce magnetofon kasetowy MK 125 produkowany na licencji firmy Thomson.

Dana, nieduże radio na baterie z zakresem UKF w kilku wersjach obudowy.

Ewa, pierwsze duże radio przenośne z zakresem UKF.

Radiomagnetofon MK 2500 na licencji firmy Grundig był przebojem rynkowym i znikał błyskawicznie ze sklepów.

Małe przenośne Dana Ewa 2 MK2500 

Condor, Duży, rozbudowany radiomagnetofon w różnych wersjach kolorystycznych.

Julia, duży odbiornik wielozakresowy (globalny) z rozbudowanym zakresem fal krótkich w wersji eksportowej.

Kilka odbiorników globalnych z rozbudowanym zakresem fal krótkich, na pierwszym planie Sabina, z tyłu Maria.

Kondor Julia Maria i Sabina 

Unita intensywnie eksportowała swoje wyroby pod nazwami wielu różnych firm. Wzmacniacz Fonica WS-303 pojawia się pod wieloma nazwami i w różnych kolorach. A jest to przecież prawie to samo urządzenie.

Wersje wzmacniacza 
Muzeum Unitry w Poznaniu:

Zew Meluzyny
Saga o Elizabeth
Pieśń Radmora
Nagrywamy!